OD AUTORA


KILKA ZDAŃ O WYTWORZE...


Blog powstał w zasadzie jako efekt uboczny jednego z moich zainteresowań. Nie jestem geologiem i nie mam najmniejszego zamiaru takowym zostać, a cały materiał to praca amatorska. Bardzo amatorska. Będzie wiało amatorszczyzną z każdego posta i opisu pod zdjęciem. Co nie oznacza, że nie będę się starał w formowaniu materiału w mniej lub bardziej fachową formę.

        Od czego się zaczęło? Dawno, dawno temu. W odległym kenozoiku, gdzieś na jednej ze skib płaszczowiny magurskiej. Stał domek placówki oświatowej dla szkrabów, w którym ubóstwiająca aloes (a szczególnie kosmetyki z aloesu) Pani Jola pomogła mi poznać literki oraz dysponowała magiczną świątynią - kącikiem przyrody. Kącik przyrody, oprócz masy bezużytecznych chwastów i zmulonej welonki w akwarium, miał miejsce na różne kamienie. Każdy Jedi wie, że kamienie są zarąbiste. Nie tylko dla tego, że mają nadzwyczajną moc wybijania szyb nawet w dłoniach Padawana, ale mają to "coś", są formą trofeum i przede wszystkim nie trzeba ich podlewać lub karmić, tak jak resztę kącika przyrody. Potem gdy, Pani Jola wyszkoliła mnie na porządnego, umiejącego czytać Jedi ruszyłem w świat i było już łatwiej, bo przewijałem i wciąż przewijam przed oczami stronice książek i publikacji, by choć trochę ociosać tą amatorszczyznę. I z jednego z takich ociosanych bloków powstał blog - archiwum z wypraw. Wypraw? No dobra nie przesadzajmy, nie jeżdżę na Kamczatkę i do Patagonii, by grzebać z uśmiechem na ustach w jakimś kolorowym żwirku. To tylko wycieczki... Głównie na tren Karpat - bo są pod ręką. Do miejsc, których odwiedziny obrodzą w kolejny post, będę docierać przeważnie mieląc supportem w moim rowerze. Czasem wejdę pod powierzchnię, czasem podyndam na linie, a to wszystko przeważnie w czasie pomiędzy wczesną zimą, a późną wiosną. Bo dopóki w Tatrach bielą się żleby, dopóty śmigam na nartach zapominając o całym świecie. O geologii również...

       Gdybym coś spartolił to proszę o wyrozumiałość. Gdzieś tam powyżej wspomniałem o amatorszczyźnie. Na słowa krytyki w kwestii merytorycznej wręcz czekam, nakłaniając do dyskusji i informowaniu o nieprawidłowościach. Nieprawdy, a szczególnie tej wypływającej spod moich palców nie zniesiem!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz