piątek, 21 sierpnia 2015

CHALCEDONOWY LAS



         Przedsłowie...


       Północno-wschodnie rubieże Arizony... Suchy, surowy wiatr pcha przez pustkowie kłębki Kali tragus, a wysuszona  na wiór ilasta gleba pęka pod stopami. Słońce praży sakramencko i nie ma w okolicy najmniejszej szansy na znalezienie skrawka cienia czy strumienia. Pstre, kolorowe pagórki pokrywa rumosz, popękane pnie drzew... Kurna jego wujek! Chwila? Popękane pnie drzew? Pustynia? Gorące piekło? Dotyk i bliższe oględziny kłody rozwiewają wątpliwości. Skrzemieniałe pnie triasowych araukarii, są twarde jak najtwardsze żołędzie ze spluwy Rumcajsa. Cała okolica wygląda jak pokłosie imprezy urządzonej przez pilarza-psychopatę rżnącego cały las do szczętu. Tymczasem kilkanaście tysięcy kilometrów na wschód, na zielonych wzniesieniach Pogórza Rożnowskiego możemy oglądać podobne okazy... Więc zmieniam okładziny w hamulcach, pakuję zabutelkowany witbier do plecaka (ma być upał jak w Arizonie - aż strach myśleć o odwodnieniu) i kręcę korbą po opłotkach na "lokalnego władcę" północnych rubieży Pogórzy Karpackich - Wał.  

Wielka, izolowana skiba płaszczowiny skolskiej, czyli rozróg Wału. Widok z Policht.


         Śródsłowie...


       Skrzemieniałe pnie to bajer w zasadzie powszechny na całym świecie. Pnie bywają wysycone krzemionką w różnej postaci uwodnienia. Od najbardziej uwodnionego opalu, przez chalcedon po bezwodny kwarc i pochodzą z przeróżnych okresów geologicznych. Często w sieci krystalicznej, da się wyróżnić spetryfikowane komórki rośliny i przyrosty z możliwością dokładnej identyfikacji gatunku danego okazu. Opiszmy zatem proces sylifikacji od kuchni: Drzewo które zaliczy glebę do wody i szczęśliwie znajdzie się zasypane w osadach piaszczystych z wodą alkaliczną (największe predyspozycje ma woda morska gdzie skala zasadowości oscyluje przeważnie koło pH=8) najprawdopodobniej skrzemienieje. Odczyn pH>7 sprzyja roztwarzaniu krzemionki z osadów piaszczystych i przenikaniu jej roztworu do wnętrza pnia. Tam następuje nagły zwrot akcji. Drewno chcąc, nie chcąc butwieje, a powstające kwasy humusowe lokalnie zmniejszają odczyn pH i nasza roztworzona krzemionka zaczyna się wytrącać. Powstały w tym etapie żel krzemionkowy (Taki sam, tylko ciut ususzony żel znajdziemy w woreczkach namolnie wciskanych do każdej pary nowych butów). W następnym etapie żel krzemionkowy (H4SiO4·nH2O), ulega odwodnieniu i krystalizacji w opal (SiO2·nH2O) i czasami sylifikacja staje na tym etapie. Następnym poziomem po kolejnej dehydratacji i rekrystalizacji jest prawie bezwodny chalcedon (SiO2·H2O), a na samym końcu drogi sylifikacji znajduje się kwarc(SiO2).

Łupki na grzbiecie Wału, w większości mocno skrzemieniałe.
Miejscami przechodzące w rogowce.

       Pniaki z Wału są bardzo mocno skrystalizowane. W zasadzie głównym czynnikiem dającym poszlakę, że są to drzewa jest... Kształt. W chalcedonowej masie znaleziono niewiele śladów po mocno zniszczonych komórkach, co uniemożliwia dokładną identyfikację gatunku drzew. Dodatkowym problemem jest precyzyjne datowanie okazów. Wisienką na torcie, są tablice "dezinformacyjne" ustawione przez gminę Pleśna. Tablicy w górnym kamieniołomie już nie ma, pozostał po niej tylko śmiech w sieci. Mądre słowa na emalii głosiły: "Kamieniołom łupka mioceńskiego...W wyrobisku znajdują się skamieniałe pnie drzew, których wiek ocenia się na ok. 66 milionów lat...". Kurde blaszka! (przepraszam za wulgaryzmy), ale twórcy tablicy postawili na opcję "wery hard". Miocen rozpoczął się 23 mln lat temu, podczas gdy drzewa wydatowano na koniec kredy. To zaledwie 43 mln lat rozbieżności, ale dali sobie z tym radę, przepchali tą opcję niczym kwadratowy klocek przez trójkątny otwór w układance dla dzieciaków i tablice postawiono...

       No ale nie ze mną te brunery! Numer! Mapy geologiczne do których się dogrzebałem, tylko trochę pomagają w sprawie. Bo pokazują, że w tym miejscu znajduje się styk utworów kredy oraz warstw paleogenu z lokalnej wyspy płaszczowiny skolskiej, budującej większość rozrogu Wału i Lubinki. Tylko nie za bardzo mogę na tej podstawie datować warstwę z pniami akurat na wspomniane 66 mln lat. Wiadomo tylko, że to kreda i może to być zarówno piętro mastrychtu, cenomanu, albu? Ktoś dorzuci może jeszcze koniak? Albo niech nie dorzuca, tylno niech po prostu otworzy i poleje do szklaneczki... Bo tak czy owak, mamy tu skamieniałości rodem z mezozoiku. Drzewa, za żywota mogły mieć zaszczyt by przeżyć (albo właśnie nie przeżyć przy widowiskowych fajerwerkach) wielkie wymieranie kredowe.

       Kolejnego kiksa dostarcza mapa Pogórza Rożnowskiego z wydawnictwa Compass. Owa ciekawostka geologiczna figuruje tu jako "skamieniałe dęby". Skąd do cholery wiedzą, że mamy tutaj do czynienia z dębami? Mają lepszą kryształową kulę niż wróż Maciej? Czemu nie postawili na "skamieniałe glyptostrobusy"? Pierwsze drzewa liściaste pojawiły się w zasadzie z końcem kredy, ale dęby to już trochę późniejsza sprawa. Dużo późniejsza sprawa. Jeśli trzeba by było postawić hipotezę odnośnie przynależności okazów do klasy, to trzeba celować raczej w jakiegoś szpilkowca... Całe zestawienie ze wspomnianą tablicą, brzmi co najmniej jak: Palatium Karolingów w Aachen... Późno barokowe, z elementami secesji Gaudiego... W końcu Karol Wielki uwielbiał aniołki putto nad czerepem i obrazy Wyspiańskiego w holu, gdzie popalał kubańskie cygara zdobyte na Mandżurach w bitwie pod Mostem Mulwijskim...


Największy spośród pniaków na terenie górnego kamieniołomu.

Ten sam pniak z innej perspektywy...
Stare próchno sprzed milionów lat...

Laminy chalcedonu jako pseudomorfoza po celulozowych słojach.

Kolejna spora kłoda wydarta z ziemi.
"Dolina Krzemowa"...Układ scalony lamin chalcedonu.

          Posłowie...

       Skrzemieniałe pnie na Wale, to niewątpliwie jeden z lepszych, geologicznych smaczków z terenu Karpat. Ciekawostka nie tylko dla koneserów i w zasadzie do końca nierozwiązana zagadka. Bo tak jak wyżej wspomniałem, nie wiadomo nic odnośnie gatunku skamieniałego drewna. W gruncie (tudzież w łupku) rzeczy to tylko parę pniaków, ale miejscowy genius loci pozwala na odczucie ogromu upływającego czasu. Można rzec, że upływ czasu jest w tym miejscu wręcz namacalny...Paleodrwale będą zachwyceni. Jeśli chodzi o inne rejony Polski, w których można natrafić na tego typu skamieliny, to na listę trzeba wpisać Pradolinę Wrocławską, Kotliny: Kłodzką i Raciborską. Na Garbie Tenczyńskim wciąż można wydłubać permskie Dadoxylon-y, że już nie wspomnę o niemożebnie sporych ilościach skamieniałych, mioceńskich cypryśników z Roztocza. To by było na tyle...Darz bór!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz