Posty

Wyświetlam posty z etykietą Kreda

MALINOWO NA POGÓRZU CZYLI O REINKARNACJI GÓR

Obraz
         Przedsłowie... N atura to plejada cykli. Począwszy na cyklu biegania do spożywczaka po czteropak piwa, poprzez dobowy cykl aktywności morświna, cykl pór roku, cykl życia po np. cykl skalny. Tak, właśnie tak! Cykl skalny, czyli szereg przemian które zamieniają skały w inne skały. Ze skałami w Karpatach rzecz ma się tak samo. Flisz to nic innego jak produkt degradacji innych skał. Najlepiej widać to na przykładzie zlepieńców, gdzie zachowały się grubsze okruchy skalne. Przyjrzymy się bliżej tej sprawie na przykładzie kredowych Zlepieńców Malinowskich, odsłaniających się na jednym z pagórków Pogórza Rożnowskiego. Ładuję więc zad na siodło i jadę na miejsce nieco na około - z Nowego Sącza przez Zawadkę i grzbiet Jodłowca z uwagi na wielki i nieznośny ruch na D75.            Śródsłowie...      Zlepieńce Malinowskie wzięły swoją nazwę od znanego beskidzkiego ostańca - Malin...

KAMIENIE PIORUNOWE

Obraz
         Przedsłowie... R ok 798... Krajobraz po bitwie nad Święcianą. Do domów wracają dzielne, muskularne obdoryckie karki. Na uboczu, przed chałupą, pod wielkim dębem z konarami grubymi jak uda zapaśniczki z NRD, przysiadł woj umęczony dźwiganiem rynsztunku. Cisnął szyszak o grunt, zerknął na swoje zdarte zelówki i chwyciwszy zawisły u szyi wrzecionowaty amulet wyrzekł przez gąszcz wąsów: "Perunie chwała za przychylność w boju! Wiem że książę Drożko to jary gość, ale jeszcze jedna taka bitwa i pierdolę... Wyjeżdżam w Bieszczady". Gdzieś w oddali zagrzmiało... Na kudłatej mordzie woja zarysował się grymas, w którym można było dopatrywać się czegoś na kształt uśmiechu. Amulet na szyi o którym wspomniano będzie tematem przewodnim dzisiejszego odcinka, sedno i związek z geologią wyjdzie w praniu. Więc zaparzcie kawę, odkapslujcie stouta, czy tam cokolwiek innego z alkaloidami lub bez...         ...

CHALCEDONOWY LAS

Obraz
         Pustynia niezwykła, bo na swój sposób zalesiona... Północno-wschodnie rubieże Arizony... Pustynia Pstra. Suchy, surowy wiatr pcha przez pustkowie kłębki Kali tragus , a wysuszona  na wiór ilasta gleba pęka pod stopami. Słońce praży sakramencko i nie ma w okolicy najmniejszej szansy na znalezienie skrawka cienia czy strumienia. Pstre, kolorowe pagórki pokrywa piach, rumosz, setki pni drzew... Kurna jego wujek! Chwila? Pnie drzew? Na pustyni? Bliższe oględziny rozwiewają wątpliwości, że mamy do czynienia ze skrzemieniałymi pniami triasowych araukarii, twardymi jak najtwardsze żołędzie ze spluwy Rumcajsa. Cała okolica wygląda jak pokłosie imprezy urządzonej przez pilarza-psychopatę rżnącego cały las do szczętu. Właśnie takie cuda można zobaczyć na terenie parku narodowego Petrified Forest obejmującego fragment wspomnianej Pustyni Pstrej.  Tymczasem kilkanaście tysięcy kilometrów na wschód, na zielonych wzniesieniach Pogórza R...