czwartek, 5 maja 2016

Z ODROBINĄ SIARKAZMU



         Przedsłowie...

     Fin de siècle XX wieku. Późne popołudnie koło spożywczaka w Jaśliskach. Zimno i ponuro, jak to zwykle w weekend. Liście z buków już nabrały kolorów, a w przestworzu wieje sakramencko, choć to nie kieleckie. Wtem wśród świstów zefiru, daje się dosłyszeć konwersację dwóch dżentelmenów:

     Dżentelmen z brodą: Ej! Masz może ognia?
     Dżentelmen z wąsem: Zapałki są. Próbujesz?
     Dżentelmen z brodą: Całe moje życie to hazard. Odpalaj!

Parę pudełek później...

     Dżentelmen z brodą: [krztusząc się] Dziękuję!
     Dżentelmen z wąsem: Żaden problem. Mam nadzieję, że te oparzenia na palcach szybko znikną.

Nie było by oczywiście takich wzruszających, chwytających za serce scen, gdyby nie pewne zajścia z "biochemicznymi reaktorami" w mioceńskim morzu zalewającym Zapadlisko Przedkarpackie. 15 milionów lat po utworzeniu się owych osadów. Tak π x drzwi, gdzieś w jesieni średniowiecza, doszło do pierwszego wbicia kilofa w wapienie siarkonośne i dało to początek długiej przygodzie z polskim górnictwem siarkowym. Ruszamy zatem do Posądzy!


         Śródsłowie...
      
     Posądza to niewielka miejscowość położona na wśród pagórków Płaskowyżu Proszowickiego, w zachodniej części Niecki Nidziańskiej. Wokół falują łagodne pagórki, poprzecinane smugami pól ziemniaków i tytoniu. Mimo iż jest to spory kawałek od płaskiego Zapadliska Przedkarpackiego, to strefa utworów kredy jest tu jeszcze przykryta osadami miocenu i utworami młodszymi. W końcu XIX wieku, na jednym z takich wzgórz zwanym Patrolnią (nazwa od triangułu) nad wioską Posądzą, natrafiono na złoże siarki. Co prawda pierwsze sztolnie powstały dopiero na początku I Wojny Światowej (tuż za rogiem Rosjanie grali jeszcze koncerty na Maximy i Mosiny) i nie funkcjonowały zbyt długo. To były niewątpliwie ważnym kamieniem milowym, w dziejach górnictwa siarkowego na ziemiach polskich. O którym pokrótce:

     Siarkową kolebką naszych ziem, są podkrakowskie (No... Obecnie już zupełnie krakowskie) Swoszowice. Już w 1415 r. Władek Jagiełło czerpał korzyści z kopalni, którą zamknięto dopiero w 1884 roku, a siarkowe wody z tego terenu wykorzystuje się wciąż do kąpieli w miejscowym uzdrowisku. Ciut dalej na zachód, pod górnośląskim Pszowem, również eksploatowano siarkę metodą głębinową w latach 1878 - 1894. Kolejne miejsce w kalendarium zajmuje miejscowość Czarkowy koło Nowego Korczyna, gdzie uzyskiwano urobek w latach 1795 - 1918. Natomiast największe nie tylko w Polsce, ale i na świecie złoże (1/6 światowych zasobów), zostało odkryte dopiero 28 września 1953 roku w odwiercie w Mokrzyszowie (obecnie dzielnica Tarnobrzega). Złoże skoncentrowane jest w rejonie Staszów - Tarnobrzeg- Jamnica  oraz koło Baszni. Obecnie ze względu na nieekonomiczność pozyskiwania siarki, zamknięto większość kopalń. Czynna jest jedynie kopalnia głębinowa w Grzybowie i otworowa (wytapianie siarki przez wtłaczanie gorącej wody pod ziemie) w miejscowości Osiek. Obydwie kopalnie są jedynymi takimi kopalniami siarki na świecie.

     No i czas na kopalnię w Posądzy...    

     Po przegonieniu carskich dywizji spod Krakowa, CK Monarchia otworzyła Wojskową Kopalnie Siarki w Posądzy. Był rok 1915. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę działalność rozpoczęła Państwowa Kopalnia Siarki, która działała w latach 1919-1921. W sumie hawiarzy wydarli stąd około 300 ton siarki. Urobek był wytapiany w hucie zlokalizowanej w Posądzy (wytop jest prosty - siarka topi się już w 118,9 °C). Następnie rafinowana siarka wędrowała kolejką wąskotorową (w okolicy zachowały się ślady nasypu kolejowego) do Kocmyrzowa, skąd już dystrybuowano ją dalej w szeroki świat. Dla górników sytuacja w Posądzy była wymarzona. Korytarze nie wymagające odwadniania, dobra wentylacja i mocna skała nie wymagająca tylko nieznacznej inwestycji w obudowę... Nic tylko fedrować. I tym sposobem zdołano rozbudować kopalnię do ok. 1500 m sumy długości chodników. Czyli coś kalibru powiedzmy takiej Jaskini Mylnej.


Plan sztolni w skali 1:2000 z zaznaczonymi szybikami i długą sztolnią upadową oraz zapadliskami. Liczby oznaczają niwelację względem otworu sztolni upadowej.
Źródło: http://www.history-of-mining.pwr.wroc.pl


     Na wizję lokalną wybrałem się tym razem wyjątkowo w duecie. Współkręcącym na rowerze została Aśka z Tarnowa, kompanka od orania śniegu w tatrzańskich żlebach. Plan wstępny obejmuje 134 km jazdy rowerem po zakamarkach Lasów Radłowskich i opłotkach Doliny Szreniawy. Jak to zwykle bywa, dzięki magicznej mocy rozmowy podczas jazdy trasa urosła do 153 km.

Lasostrada przez Las Radłowski.
 
Oraz most nad Królowa Polskich Rzek.

     Samo wzgórze Patrolnia (vel Koniusza Góra) o wysokości 320 m n.p.m jest wyraźną dominantą w okolicy. Jest antykliną, której jądro zbudowane jest z kredowych gez i opok, pokrytych płaszczem utworów miocenu datowanych na torton (11,6-7,2 mln lat temu). Wapienie siarkonośne znajdują się dość blisko powierzchni i mają miąższość ok. 10 metrów. Cały teren wygląda jak przedpola Stalingradu po ostrzale armii Żukowa. Pełno tu lejów i zapadlisk, a w dwóch lejach znajdują się otwory do zachowanych korytarzy sztolni. 

Zapadliska porasta grąd z czosnkiem niedźwiedzim.

Jedno z dwóch zachowanych wejść do sztolni.

Po oszalowaniu nie ma już śladu. Zostały tylko otwory po obudowie.
Jedna z dwóch sal w tej części kopalni.
Pora w końcu zająć się siarką. Siarka jest często kojarzona jako wytwór ekshalacji wulkanicznych, czy też produkt odsiarczania ropy. Natomiast mioceńska siarka z przedpola Karpat, jest pochodzenia biochemicznego, a przynajmniej tak głosi teoria i to z resztą bardzo sensowna teoria. Mianowicie anaerobowe bakterie i archeany jako organizmy chemolitoautotroficzne są w stanie redukować siarczany do siarki na zerowym stopniu utlenienia. Dzięki czemu pokłady gipsów zostały przerobione na rzeczoną siarkę rodzimą i węglan wapnia.    

Ilość siarki w złożu szacuje się średnio na 10-18%, choć są obszary gdzie osiarkowanie sięga 30%. Wapień siarkonośny cechuję się porowatością, a siarka wypełnia owe luki i spękania tworząc kolorową mozaikę. W kwestii kolekcjonerskiej to myślę, że odkuwanie okazów ze ścian jest zbędne. Rumosz w spągu, zawiera wystarczająco dużo przyzwoitych okazów do sterty gruzu na półce.

Gniazdo siarki rodzimej.

Gniazda mają przeważnie formę soczewek o długości ok. 5-10 cm.
 Poza siarką rodzimą, gipsami i kalcytem znajdziemy jeszcze jeden ciekawy minerał jakim jest celestyn. Celestyn, to występujący w kilku odmianach siarczan strontu (SrSO4), który jest minerałem często towarzyszącym złożom siarki i w ogóle utworom siarczanowym. Minerał ten jest też głównym surowcem Sr w przemyśle. Możliwe jest znalezienie innych siarczanów i siarczków takich jak baryt czy piryt, ale z racji skąpej ilości czasu skupiłem się w zasadzie na ogólnym przeglądzie sztolni.

Szczotki krystaliczne celestynu.
W pierwszej salce uwidoczniony jest też strop złoża. Wapienie siarkonośne przechodzą w przeplataną mozaikę przewarstwień białych gipsów i ciemniejszych iłów i margli. mozaika przechodzi wyżej w czwartorzędowe lessy. Jest to zapis stopniowego ochłodzenia klimatu w końcu miocenu i stopniowego zaniku serii ewaporatowej zastępowanej przez serie ilaste.

Gdybym miał w przedszkolu narysować Bitwę pod Grunwaldem, to
pewnie wyszło by coś na pokrój takiego pejzażyku.

Pora jeszcze wyzbierać kilka... No dobra kilkanaście okazów ze spągu.
Po wyjściu zażywam jeszcze speleocyklingu... Dyscyplina wciąż się rozwija.

Krajobraz Płaskowyżu Proszowickiego. Po lewej zalesiony czubek Patrolni.

         Posłowie...

     Kopalnia siarki w Posądzy to niewątpliwie jedna z fajniejszych lokalizacji geologicznych w Małopolsce. Szczypta dla speleologów, szczypta dla mineralogów, szczypta dla historyków, szczypta dla... Amatorów hazardu własnym żywotem. To truizm, ale z uwagi na długi czas nieużytkowania kopalni liczącej obecnie 101 lat, nie należy ona do najbardziej bezpiecznych miejsc na naszym globie. Ogólne oszacowanie ryzyka jest trudne. Świeżych zawałów i obrywów nie spostrzegłem, ale fakt przejścia przez wstępny korytarz w niezbyt wytrzymałych iłach i marglach, oraz stare zapadliska w pobliżu nie napawają dobrymi myślami. Poza tym szkopułem, wizyta w sztolni to sama radość...

Udomowione okazy które wylądują na półce...
      Na sam koniec miałem, nazwijmy to niespodziankę. W drodze powrotnej, koło Koszyc pojawiło się dziwne skrzypienie dochodzące z okolic supportu. Układ chodził płynnie wiec pomyślałem - ech... Pewnie łożysko w pedałach się wytarło. Pomyliłem się tylko w połowie, bo owszem łożysko się wytarło, ale w samym supporcie. Tuż za Lasem Radłowskim support się zatarł, a z roweru zrobiła się hulajnoga... Bardzo późno dobiłem do mety. Choć mogło być jeszcze później, gdyby nie odsiecz Aśki i jej Opla Astry w Mościcach.  To by było na tyle. Siara i wszystko jasne...

       

7 komentarzy :

  1. Dobra robota, naprawdę ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :D W poczekalni mam jeszcze 4 artykuły, ale wciąż zbieram materiały i mozolnie obrabiam kredowe skamieniałości z Beskidu Wyspowego. Przydało by się do tego porządne dłutko, ale zlepieniec to nie żelbet. Jakoś idzie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatrzeć maszynkę... nie lada wyczyn, ale zdarzyć się może, zwłaszcza w bardziej precyzyjnych budynkach, bo w tych najtańszych to prędzej się rozsypie niż zatrzeć, ale na rozsypanym da się jechać , tyle że z jazgotem.

    Lokacji nie znałem, ale jestem pod wrażeniem!!! Pewnie się wybiorę. Teraz przynajmniej będę wiedział co tam jest.

    OdpowiedzUsuń
  4. Support był najtańszy... Problem nie do końca leży w cenie, a w konstrukcji supportu (te droższe nie są dużo trwalsze). Projektanci systemu hollowtech skutecznie zredukowali wagę i równie skutecznie zredukowali wytrzymałość systemu, bo łożyska mają kiepską izolację od otoczenia. Co do lokalizacji, to naprawdę polecam. Posądza to jedna z fajniejszych miejscówek geologicznych w jakich byłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie na wyprawach rowerowych, to ja robię za mechanika dla całej ekipy, stąd zdziwienie taką awarią.
      Masz może namiary GPS na wejścia do sztolni, bo terenu nie znam i mogę nie znaleźć.
      Pozdro.

      Usuń
    2. Ja tam się nie dziwię. Gdybym jeździł samymi asfaltami to support by pewnie posłużył dłużej, ale swojego Authora bez pardonu targam po błotach, a na ramie podczas zjazdów w górskim terenie latające kamole grają całe symfonie. Nie ma ze mną łatwego życia, ale to w końcu rower górski, a nie eksponat na wystawie :) Łożysko w supporcie hollowtech jak już wcześniej wspomniałem jest gorzej uszczelnione niż w starszych kwadraciakach czy octalinkach (choć mogli to zrobić nieco lepiej, ale to temat na długą dyskusję). Taki wyszedł kompromis pomiędzy wagą a wytrzymałością. Trudno... Co do lokalizacji, to w pasku nawigacyjnym bloga jest zakładka "mapa lokalizacji". Tam znaczę wszystkie miejscówki. Już niebawem do zestawu dojdzie kolejna :) klecę właśnie kolejny artykuł.

      Usuń
    3. oki - myślę ze będę w stanie trafić ;-)

      Rower całkiem niezły.
      Miałem na myśli jako te najtańsze rozwiązania oparte na koronkach, tych praktycznie nie sposób zatrzeć, a jak się rozsypią to wystarczy mieć na podorędziu dwie dodatkowe kulki i poskładać na towocie lub... maśle. Spokojnie można na czymś takim przekręcić jeszcze kilkaset kilometrów. rzecz jasna bez komfortu.
      Natomiast wymiana łożysk tocznych w warunkach polowych praktycznie nie wchodzi w grę bez wozu technicznego.

      Ps. ja na swoim pokonywałem nawet zalane wiadukty, do głębokości znacznie powyżej siodełka. Ale potem była rozbiórka, suszenie i konserwacja.

      Usuń